Śmieszne czy straszne ? 🤡
Zmieszana swoją reakcją sprawdziłam u innych kobiet … to samo … niby śmiech a finalnie reakcja „okropne” …
– Jak jest z tą nasząa „zajętością” i „dyspozycyjnością” ?
– Czy udaje się nam łączyć funkcje/ role zawodowe z prywatnymi?
– Po czym poznajemy że tak albo nie?
I wjeżdża tu na całe na biało „to zależy”.
Zależy m.in od ilości dzieci, etapu życia na którym są i ilości ich spraw które pozostają wyłącznie na głowach mam lub są dzielone na ileś głów, serc , rąk i nóg ( tatusiów i/ lub innych pomocników).
Statystyki nie napawają optymizmem … wypalenie zawodowe zbiera żniwa od lat dobierając do duetu wypalenie rodzicielskie – tu pojawiają się urocze zjawiska jak „projekt dziecko” oraz „projekt rodzicielstwo często dźwigane w pojedynkę”.
Trudno nam … nie umiemy o tym mówić my kobiety i wciąż trudno prosić o wsparcie – tak w pracy jak i w domu.
Czy musi tak być?
Byłam w miejscu wypalenia zawodowego … od rodzicielskiego wypalenia chroni mnie wiedza o talentach Gallupa tak tych dojrzałych dorosłych jak i tych diagnozowanych u młodzieży 10-14. Pozwalam sobie i moim dzieciom na bycie i życie w zgodzie z naszymi talentami i wartościami – a talenty mamy mocno różne 🙃
Sięgnęłam po moje subiektywne wskaźniki ”sukcesu”- po czym poznaję że udaje mi się łączyć te 2 role. To:
– Ilość czasu na życie które lubię – dla mnie to czas z sobą samą, cisza, natura, sztuka i przyjemność ogromna z interakcji z ludźmi.
– Poczucie że tak jak żyję jest najlepiej dla mnie i nie potrzebuję większych zmian ( wystarczą drobne korekty )
– Wewnętrzny bak energii zasilony powyżej połowy
– Sięganie po mniejsze i większe pragnienia i marzenia z szuflady i realizowanie ich, a przynajmniej zmierzanie w ich kierunku.
– Witalność i to że mi się wiele chce 😊 mój znajomy ujął to tak: żywa uśmiechnięta kobieta😊. Jak jest u Was ? Łączycie z myślą o sobie czy gonicie ?
